Przedmiot i charakter testu
Model: Puma Faas 500, męskie
Przebieg: ok. 245 km
Gdzie testowane: chodniki, asfalt, drogi leśne, także po deszczu, błoto
Warunki pogodowe podczas testu: od „ciepło” po „bardzo ciepło”, momentami deszczowo
Tester: Zinow (autor bloga biegowego http://celmaraton.wordpress.com/)

Wygląd
Przy poprzedniej recenzji napisałem, że wygląd, w przypadku obuwia do bieganie jest sprawą niezbyt istotną. Zdania nie zmieniłem, co nie zmienia faktu, że miło jest biegać w butach, które już na pierwszy rzut oka sprawiają pozytywne wrażenie. Pumy spodobały mi się od początku. Podeszwa egzemplarza, który dostałem do testów była intensywnie czerwona. Górna część buta to dwa odcienie niebieskiego, z charakterystycznym dla Pumy wzorem, tu w barwie białej. Szybki rzut oka do Internetu pokazuje, że wersji kolorystycznych jest cała masa. Nie wiem, ile z nich dostępnych jest w polskich sklepach, ale warto się rozejrzeć. Sam znalazłem model „patriotyczny” – biało-czerwony i „jamajski” – zielono-czarno-zółty.
Wykonanie
Po miesiącu naprawdę intensywnego użytkowania, także w błocie i w deszczu, jakości nie mam nic do zarzucenia. Zrobiłem w Pumach Faas prawie 250 km, czyli około ćwierci przebiegu, który najczęściej jest przyjmowany jako maksymalny, dla butów biegowych. Czy zauważyłem jakieś ubytki? Oczywiście tak – tworzywo, które pokrywa dolną część buta w kilku miejscach jest nieco naderwane. Poza tym znalazłem parę minimalnie postrzępionych nitek w szwach, ale już siateczka pokrywająca przód jest nienaruszona, podobnie nie ma żadnych niepokojących zniszczeń wewnątrz testowanego modelu. Ogólnie Puma Faas 500 sprawiają wrażenie mocnych i trudnych do „zajechania” w normalnych warunkach.

Wygoda
Buty, jeśli chodzi o komfort są świetne, momentami zastanawiałem się nad kupieniem drugiej pary do codziennego użytku. Stopa trzyma się na swoim miejscu, nie lata, nic nie uciska palców, nie obciera. Kiedy włożyłem je po raz pierwszy odniosłem wrażenie, jakby był idealnie dopasowane do mojej stopy.
But sprawia wrażenie solidnego, jest mocno zabudowany i zrobiony z materiałów, które nie wskazują na przewiewność i dobre chłodzenie. Szczęśliwie nie zaobserwowałem, żeby wygląd miał przełożenie na oddychanie i temperaturę stopy. Noga się nie grzeje, przynajmniej nie bardziej niż w wizualnie lżejszych butach.

Bieg
Jestem przyzwyczajony do butów z rozbudowaną amortyzacją. Po pierwszym treningu, rozsądnie tylko 10-kilometrowym, nogi wbiły mi się w kręgosłup. Potem już było o niebo lepiej. Dużo biegam po asfalcie i chodnikach, kolana mam czułe na wstrząsy, ale Faasy dbały o nie zupełnie przyzwoicie.
But z założenia miał być dynamiczny, agresywny, stworzony do ścigania się albo mocnych akcentów. Przygotowania do maratonu nie obfitują w szybkie treningi, ale podczas tych przyspieszeń, które robiłem Pumy sprawdzały się znakomicie. Nie ograniczają, nie spowalniają, dają frajdę z rozwijanej prędkości. Przy długich wybieganiach także wszystko było w porządku, nawet kiedy nogi zaczynały odmawiać posłuszeństwa buty sprawiały się znakomicie.
Wyrazy uznania należą się za wytrzymanie treningów po leśnych drogach, lekko błotnistym podbiegu, a także śliskim bruku podczas startu w Biegu Powstania Warszawskiego. W każdych warunkach dawały radę i zachowywałem przyjemne poczucie kontroli nad biegiem.

Podsumowanie
Model przypadł mi do gustu na tyle, że biorę pod uwagę start w Pumach na maratonie. Komfort, także podczas długich wybiegań jest zaskakujący, szczególnie jak na but do nieco szybszych zastosowań.
Wersja męskiego modelu Puma Faas 500 w kolorze czerwonym:
