PRZEDMIOT I CHARAKTER TESTU
Model: Nike Lunaracer 2+, damskie;
Przebieg: ok. 100 km,
Gdzie testowane: asfalt, chodnik, ziemne ścieżki leśne,
Warunki pogodowe: zróżnicowane (słońce, deszcz), temperatury + 10 do +29 st. C

WRAŻENIA OGÓLNE
Kiedy kurier wręczył mi pudełko z butami, byłam pewna, że podczas trasportu buty z niego zniknęły i trzymam w ręku puste opakowanie. Jednak nie – buty były tam i moje pierwsze wrażenie to ich lekkość. Oficjalne ważenie na kuchennej wadze dało odczyt 180 gr.
Przy pierwszym mierzeniu odczułam, że są wąskie w palcach, a przynajmniej sporo węższe niż np. Nike Pegasus i szczelnie opinają mi stopę. Całość cholewki jest tak skonstruowana, że noga po zasznurowaniu buta integruje się z nim i „stanowi jedno”. Dobrze że wziełam rozmiar większy niż noszę na co dzień, bo w moim normalnym rozmiarze buty te byłyby na mnie zdecydowanie za małe. Pomimo wąskiej cholewki, nie miałam wrażenia że mnie coś uciska.
Agresywny róż w połączeniu z białym i szarym materiałem Flywire sprawia że but prezentuje się bardzo damsko, nowocześnie i zgrabnie. Na pięcie umieszczono odblaskowy wąski pasek.
BUDOWA BUTA
- Cholewka wykonana jest z cienkiego przewiewnego materiału, a na wysokości śródstopia ze sztywniejszego włókna Flywire które dobrze trzyma stopę. Nic też nie uwiera, nawet w cienkich skarpetach – może za sprawą braku szwów. Palcami można wyczuć grubszy kołnierz wokół kostki, dzięki któremu but nie uciska w tym miejscu.
- „Minimalistyczny” język nie przypomina języków typowych dla butów treningowych, raczej wygląda jak te stosowane w „kolcach” Nike, np. Zoom Victory, ponieważ jest płaski, cienki i doskonale wentylowany za sprawą siatki z dużymi otworami.
- Sznurówki są płaskie, a nie okrągłe i prążkowane jak w większości biegowych butów, ale ani razu mi się podczas biegu nie rozwiązały.
Wewnątrz buta znajduje się wyjmowalna uformowana anatomicznie wkładka, pod ktorą można umieścic sensor Nike +.
- Bieżnik podeszwy o profilu gofra składa się z dwóch rodzajów gumy: a) pod śródstopiem guma przypomina w dotyku piankę, b) pod przednią częścią stopy i na pięcie są wstawki z gumy karbonowej BRS 1000, która ma zapewniać odporność na ścieranie i daje bardzo dobrą przyczepność.
AMORTYZACJA
Pomimo optycznego wrażenia grubej podeszwy szczególnie pod piętą, Lunaracer to nie „poduszkowiec”. Jest to but o niskim profilu i mniejszej amortyzacji niż buty typowo treningowe. Pianka Lunarlite zapewnia komfort biegu ale na trasie czułam podłoże dużo wyraźniej niż w innych butach, co akurat w przypadku startowek może być ich zaletą. Buty nie były przeze mnie testowane na odcinkach dłuższych niż 10 km, i nie wiem co by moje stopy powiedziały po półmaratonie w nich, ale do 10 km Lunaracery zapewniają wystarczającą miękkość.
STABILIZACJA
Buty te wyposażono w system tłumienia wstrząsow i dynamicznego wsparcia (Dynamic Support), który dopasowuje się do stopy na bieżąco podczas biegu, reagując na sposób uderzenia o podłoże, zmęczenie itp. Założenie twórców buta było takie, żeby but ten mógł być używany zarówno przez osobę ze stopą neutralną jak i pronującą. Ja jako supinator potrzebowałam w bucie ochrony przed wstrząsami i ją dostałam, a przy tym nie miałam wrażenia że noga jakoś ucieka w bok czy jest niestabilna.
SPRĘŻYSTOŚĆ I PRZETACZANIE
I tu dochodzimy do najprzyjemniejszej części – sprężystość i dynamika tego buta to dla mnie odkrycie nr 1. Nie powiem, że te buty same biegają, ale nawet pod koniec treningu byłam w stanie lekkim krokiem wykonać w nich serię sprintów i ostry finisz. Dzięki ich niskiej wadze było mi naprawdę łatwiej przyspieszać. Jestem osobą biegającą z pięty, ale nacięcia w podeszwie Lunaracera zapewniają jego elastyczność, która pomaga przechodzić płynnie na palce do wybicia. Swietnie spisały też w biegu ulicznym. Poprzedni robiłam w butach treningowych i muszę przyznać że odczułam wyraźną różnicę czyli „lekką nogę”.

KOMFORT BIEGANIA
Do Lunaracerów musiałam się przyzwyczaić, szczególnie dlatego że wcześniej biegałam w miękkich mega-amortyzowanych bucikach cięższych o 150 gr. Porzuciłam jednak przekonanie że buta musi być dużo pod stopą, poza tym wzięłam sobie do serca rady rehabilitantki, która zaleciła mi lekkie buty do biegania, żeby zapobiec kontuzjom. Jak już wspomniałam na dystansach do 10 km Lunaracery są bardzo komfortowe, a przede wszystkim biegnie się w nich super lekko. Co do trakcji - jeden z treningów miał miejsce w totalnym deszczu, na betonowej trasie z podbiegami i zbiegami i nie było żadnych uslizgów.
WŁAŚCIWOŚCI TERMICZNE
But był przeze mnie testowany latem i w wysokiej temperaturze spisywał się OK, to znaczy nie miałam wrażenia przegrzanych stóp. Trening deszczowy skończył się jego kompletnym przemoczeniem, ale podczas biegu nic „nie chlupotało” a po treningu po prostu opłukałam buty z błota i zostawiłam do wyschnięcia.
ODPORNOŚĆ NA ZUŻYCIE
Na razie but nie wykazuje śladów zużycia. Myślę, że jego delikatna konstrukcja nie czyni z niego buta na lata, jednak używanie go w warunkach miejskich, gdzie nie ma korzeni czy kamieni z pewnością zapewni mu dłuższe życie. Zabłoconą cholewkę da się łatwo oczyścić ponieważ materiał jest gładki, wiec wystarczy bieżąca woda i szczoteczka.
Lunaracer 2 to but startowo-treningowy przeznaczony do ścigania się i stąd jego specyficzna budowa. Dla mnie był odkryciem pod względem wagi. Okazało się, że mając na nogach buty lżejsze o ponad 120 gr od swoich treningowych mogę zdziałać na treningu czy wyścigu naprawdę więcej. Bardzo je lubię.