Zaczęło się od Nike Mercurial Vapor Superfly – w 2009 r firma wypuściła na rynek but, który był rewolucyjny w swojej wadze w porównaniu z innymi korkami. 235 gr – piłkarz miał nie czuć ich prawie na nogach i być dzięki temu szybszym i zwrotniejszym.

W tym wyścigu odchudzania but przestał być butem w tradycyjnym sensie. Żadnej skórzanej cholewki i gumowej podeszwy. Do gry weszły włókno Vectran z ciekłokrystalicznego polimeru wykorzystywane przez NASA, karbon i inne high-techowe wynalazki. Nike odchudził Mercuriala jeszcze bardziej umieszczając w cieniutkiej karbonowej podeszwie puste wewnątrz kołki i szyjąc z materiału Flywire (bazującego na włóknie Vectran) nie tylko środkową część buta, ale też zapiętek. Tu więcej na temat: Nike Mercurial Vapor Superfly
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Przed Mundialem w RPA na podium najlżejszych butów wskoczył adidas pokazując światu F50 adizero – korki o wadze 165 gramów! Tu też zadziałały technologie. Cholewka f50 adizero zrobiona jest z jednowarstwowego, miękkiego, wodoodpornego, a przy tym ultralekkiego materiału o nazwie Sprintskin. „Podwozie” to termopoliuretan o minimalnej grubości tworzący swego rodzaju szkielet dla buta (Sprint Frame). Tu więcej na temat: F50 adizero

A co stało się w połowie sierpnia 2010? Do klubu anorektycznych butów dołączyła Puma ze swoim v1.10 SL Lightning ogłaszając światu, że oto zawstydziła konkurencję nowym butem, który waży 150 gramów! Tyle co… np. mały jogurt. Promocją tego chudziaka zajęli się piłkarz Interu Samuel Eto’o i sprinter Usain Bolt, który miał jeszcze dobitniej przekonać, że lekkie znaczy bardzo szybkie.
Cholewka Pumy to superlekka mikrofibra, natomiast podeszwa zewnętrzna i zapiętek wykonana jest z Pebaxu - termoplastycznego elastomeru czyli czegoś pomiędzy tworzywem termoplastycznym a gumą. Wkładka natomiast zrobiona jest z karbonu. Tu więcej na temat: Puma v1.10 SL Lightning
Pytanie, co dalej? Jak nisko można zejść z wagą buta, żeby jeszcze można było nazwać go butem i zapewnić bezpieczeństwo stóp piłkarza? Czy kolejnym krokiem jest szalona wizja Billa Bowermana, biegacza, trenera i współzałożyciela Nike, zwariowanego na punkcie wagi butów sportowych, który powiedział że idealnym rozwiązaniem byłoby przeprowadzenie kolców przez gołą stopę biegacza.